20161212_091710

Bezsilność była początkiem drogi

Trudne życiorysy członków naszej wspólnoty mają wspólny punkt. Tym punktem była bezsilność. Każdy z nas dotarł kiedyś do momentu unieruchomienia, zastygnięcia w rozpaczy, w samotności, w bólu, w bezsensie, w ostatecznej niemocy. W tym punkcie doświadczyliśmy własnej niewystarczalności i dopiero wtedy mogła się rozpocząć nowa droga. Okazało się że sens istnienia przekracza całą ludzką zdolność pojmowania, nie jest na miarę nas samych.

Kiedyś zapytano nas, czy żeby doświadczyć Bożego Miłosierdzia koniecznie potrzeba wcześniejszego upadku. Dziś myślę że nie, ale tylko pod warunkiem, że upadek zastąpi kosmiczna wdzięczność, wdzięczność przekraczająca wszystko inne.
Człowiek, który spotkał Boga jest nagle tak wdzięczny, tak oszołomiony wielką wartością istnienia, że wszystko wypełnione jest wtedy przez Obecność. Ta wdzięczność nie jest przedmiotem analizy ale źródłem zachwytu, którego nie można nazwać czy komuś wyjaśnić słowami. Tajemnica i majestat stojące przed nami są tak rzeczywiste i wszechogarniające, że nie zasłoni ich już żaden ucisk czy cierpienie. Pozostaje tylko iść, iść i dzielić się tym doświadczeniem z tymi, którzy, tak jak my kiedyś, są sami dla siebie miarą sensu istnienia.