6cz2

Chwile, dla których warto dreptać

1 czerwca

„Godzinki” śpiewam codziennie. Przez całą pielgrzymkę. Znam je na pamięć. Dzisiaj przeżyłem coś niesamowitego. To są właśnie te chwile, dla których warto dreptać. Bo chyba tylko w drodze, w taki sposób – a przynajmniej, ja w taki sposób – to przeżywam.

Dzisiaj, przy słowach „przyjaciółko moja”, odpłynąłem. Po prostu odleciałem w inny świat! Coś niesamowitego! Nie da się tego odpowiedzieć, przekazać. To jedno z tych zdarzeń, które trzeba przeżyć. „…Przyjaciółko moja…” Wyobraziłem sobie Pannę Przenajświętszą jako moją przyjaciółkę i odczułem w tym momencie niesamowitą łaskę i niesamowity zaszczyt. Jednocześnie też, jak bardzo jestem maluteńki. Jak jakiś pyłek. Jak nieistotny jestem w tym wszechświecie wobec tego majestatu Pani Przenajświętszej. Maryja była człowiekiem, takim samym, jak ja. A jednak ten ogrom różnicy między Nią a mną… Aż poczułem się zażenowany, że w ogóle mogę porównywać.

Przypomniała mi się historia ze Szwajcarii, gdy pierwszy raz szedłem z pielgrzymami Bożego Miłosierdzia – ja z Fatimy, Dominik z Moskwy, a Roman z Ziemi Świętej. I pośród tych gór, tych wyniosłych Alp szwajcarskich, też miałem odjazd. Popatrzyłem na ten ogrom dzieła Bożego i wydałem się sobie taaakiii malutki! Wobec piękna stworzenia Pańskiego. Dzisiaj sobie jednak zdałem sprawę, że wobec Maryi jestem nieporównywalnie mniejszy niż wobec tych gór. Wobec Maryi nie ma skali, po prostu. Niesamowite!

Z pokłonem Panno święta
Ofiaruję Tobie
Te godzinki ku większej
Czci Twej i ozdobie
Prosząc byś nas zbawienną
Drogą prowadziła
A przy śmierci nam słodką opiekunką była

Cóż ja mogę podarować? Zaśpiewać Godzinki? Gdzie się zresztą tak często mylę….
Maryja… To Ona jest największą ozdobą rodzaju ludzkiego. Nie było pośród ludzi w żadnej innej istoty, która mogłaby stanąć przed Bogiem, czystą jak Maryja. A ja – łotr, wiarołomca, defraudant tylu łask i darów duchowych, i materialnych, ja mam czelność Ją prosić o opiekę w godzinę śmierci…? A może właśnie dlatego muszę prosić!? Bo jak inaczej z tym bagażem draństwa stanąć u bram Nieba? Muszę prosić! Muszę błagać Ją, właśnie Ją – Orędowniczkę, Pośredniczkę, Pocieszycielkę, Panno Przenajświętsza! Bądź przy mnie w godzinę śmierci mojej! Amen!