15 maja

Czyż ostanie się rządzący, który nienawidzi miłosierdzia i sprawiedliwości

15 maja

Dziś prawie cały dzień pcham w słońcu sprzęt pod górę. A więc znowu Idzie Człowiek a nie Jedzie Człowiek.
Wspinaczka na Sierra Nevada zajmie kilka dni przez Park Narodowy Eldorado. Góry wysokości naszych Tatr z lodowcami i śniegiem w maju na przełęczach są częścią Kordylierów – górskiego „kręgosłupa” Ameryk ciągnącego się od Alaski na północy po Antarktykę na południu. Po drugiej stronie gór zaczynają się Wielkie Rowniny, ale najpierw gorąca i pustynna Nevada.
Odmawiając różaniec patrzę jak spadające z czola krople potu czarnymi śladami znaczą czubki zakurzonych butów.
Nagle kątem oka dostrzegam na poboczu fosforyzujący na zielono kształt . Schylam się.
Dinozaur! Miniaturowy zielony dinozaur.
Po co mi dinozaur? Dlaczego zakłóca mój różaniec? Chowam go jednak do torby przy rowerze. Nie mogę wrócić do różańca . Myśli krążą uparcie wokół zielonego dinozaura. Może to przez to gorąco…

Dinozaury wyginęły!
Tak jak w historii ludzkości odchodziły kolejno wielkie cywilizacje Mezopotamii, Egiptu, Krety, Grecji, Rzymu, Bizancjum…
Czy cywilizacja Ameryki przetrwa? Na czym ona się właściwie opiera? Na wolności? Na prawach człowieka? Na rowności wszystkich wobec prawa? Idąc drugi tydzień przez Amerykę widzę wiele nierówności, niesprawiedliwości, lęku…
To co Ameryka robi na Bliskim Wschodzie…

Przypomina mi się biblia, którą pierwszego dnia pielgrzymki podniosłem z kurzu drogi na bogatych przedmieściach San Francisco.
Otworzyła się wtedy na Księdze Hioba 8.13:

„Czyż ostanie się rządzący, który nienawidzi miłosierdzia, sprawiedliwości…”

16 maja

Nashville go którego dotarłem w deszczu jest około tysiąc razy mniejsze od słynnej z muzyki country stolicy stanu Tennesee. Tutaj jest tylko kilka rozrzuconych farm i ten zajazd … chyba od dłuższego czasu zamknięty. Ale to dobra miejscówka żeby obeschnąć pod dachem.

16 maja

A ktoś w San Francisco mi mówił, że w Kalifornii właściwie nie ma deszczu. Pewnie nie uwzględnił gór Sierra Nevada. Mam więc test sprzętu w warunkach deszczowych. Niestety bez słońca nie mogę ładować komórki przez panele solarne, co regularnie robiłem przez ostatnie trzy dni.

Aha, ostatni nocleg pod namiotem nad rzeką był w super warunkach – ciepło woda bieżąca w potoku i koncert żab za darmo. Kąpiąc się w rzece spotkałem malego żółwia. Chyba kumpel mojego zielonego dinozaura. Do tego melisa która rośnie tu wszędzie tak pachniała , że zasypiając rozważałem obecność Maryi.. jej realną tu ze mną obecność przez wasze modlitwy…. w szumie strumienia, odgłosachblasu i właśnie w tym zapachu…

Zdumiewa mnie to. Odkrywam prawdziwe znaczenie duchowego towarzyszenia nam w drodze, jak wiele dla mnie i dla Wojtka oznacza łączność z wami. Nowe technologie… na większą chwałę Maryi… przykład dawał św. Maksymilian. Pewna Polka ze stanów opłaca co miesiąc mnie i Wojtkowi tutejszy abonament. Mamy amerykańskie komórki co też zwiększa nasze bezpieczeństwo. No i jest internet, dzięki któremu sprawdzam mapy i prognozę pogody.

Duchowe towarzyszenie przez nowe technologie – nowy wymiar pielgrzymowania :) choć nogi bolą podobnie…