8cz4

Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia

8 czerwca

8cz4

Wreszcie miasteczko Ely. 4 tysiące mieszkańców i kilkanaście kościołów – budyneczków z desek – jest też katolicki, ale otwarty tylko w niedzielę. Za miastem wjeżdżam na teren rezerwatu plemienia Szoszonów. Tablica informuje ,że obowiazują tu także przepisy plemienne. Małe domki i kilka postaci o ciemnych twarzach. Z dumnych wojowników prerii polujących kiedyś na bizony zostala garstka walcząca z chorobami białych: alkoholizmem i narkotykami. Rząd USA przejął ziemie ludzi, którzy żyli tu od wieków, a dziś są wstydliwym wyrzutem sumienia najpotężniejszego państwa świata. Kiedyś w Asyżu poznałem franciszkanina, który mówił że nigdy nie pojedzie do USA bo tam nadal czuć duchowe konsekwencje eksterminacji milionów pierwotnych mieszkańców tego kontynentu.

8cz6

Za rezerwatem widzę przy drodze tablicę: „Prosimy zgłaszać przypadki strzelania z autostrady.” W tablicy naliczyłem 13 dziur po pociskach.

8cz

Chwilę potem przejeżdżająca specjalnie, blisko mnie, wielka ciężarówka i złośliwie włącza syrenę. Prawie wpadam do rowu. Serce wali ze strachu, ale od razu próbuję modlić się za człowieka, który najwyraźniej okazał pogardę słabszemu.

Pod wieczór docieram do pięknego jeziora. Dobre miejsce na rozbicie namiotu. Jest kilku wędkarzy. Tablica informuje:
„Kiedyś w tym jeziorze przez stulecia żyły obok siebie różne gatunki ryb. Tysiące lat powolnej ewolucji sprawiły, że różne gatunki odnalazły swoje nisze i żyły w warunkach biologicznej równowagi. Łowiono tu największe okazy łososi. Nielegalne zarybienie jeziora szczupakiem zniszczyło równowagę. Szczupaki pożarły inne ryby i w końcu same zaczęły kanibalizować własny gatunek doprowadzając biocenozę do zamarcia. Staraniem odpowiednich służb podejmuje się próby odtworzenia pierwotnego ekosystemu jeziora. Drogi wędkarzu! Szczupak nie jest gatunkiem naturalnym w jeziorach Nevady. Jeśli go zlowisz, nie wpuszczaj z powrotem do wody tylko upewnij się, że jest martwy i zgłoś administracji terenu.”

9 czerwca

Drugi dzień bez ludzkich osad, wody i zasięgu komórki. Od gorącego wiatru i drogi pod górę szybko topnieje zapas w zbiornikach.

9cz

Na koniec prawie całodziennej wspinaczki zmęczony docieram do górskiej stacji Majors Place. To jedyny punkt na mapie w promieniu kilkudziesięciu mil. Szczyty znaczą tu granicę Nevady i Utah. Surowością i klimatem stacja przypomina trochę schronisko Chatka Puchatka na Połoninie Wetlińskiej w Bieszczadach. Tylko góry większe. Nie ma zasięgu komorki ani wifi. To jakby pogłębia ciszę. Jeśli któryś z widoków w Nevadzie do tej pory przypominał mi ocean to właśnie ten z tego tarasu.

Miejsce zagubione pośrodku wielkiej pustki. Linia szczytów jak zatrzymane fale wzburzonego morza. Stacja utrzymuje się z nocnego parkingu dla RV’s (Recreation Vehicles). Dystrybutory paliwa są chyba z lat 70 ych z ręcznymi pompami. Christie pozwala mi rozbić namiot pod zadaszeniem w cieniu. Jest jednoosobową obsługą stacji, barmanką, konserwatorem urządzeń i wszystkim czego tu potrzeba.

Przy barze siedzi samotny siwy kowboj. Dosiadam się i zamawiam piwo. Mam tak suche gardło, że myślę tylko o zaspokojeniu pragnienia.
– Long way, warrior? (Z daleka, wojowniku?) – Christie chyba ma na myśli czerwony od słońca kolor mojej twarzy.
– Jestem Polakiem. Idę na Wschód. To pielgrzymka. Dobrych ludzi spotykam.
– Na pustyni wszyscy musimy być dobrzy – uśmiecha się
Christie patrzy na mój drewniany krzyż, ale nie pyta o nic więcej. Zimne piwo jest tak dobre, że zapadam się w błogostan.
Siwy kowboj to znajomy Christie. Jest właścicielem samotnej farmy 20 mil po drugiej stronie góry. Długie lata byl marynarzem.
– Japończycy nie lubią Amerykanów – zagaduje – za to Indonezja i Tajlandia… inny świat. Wy macie w Polsce taki piękny stary port…
– Gdańsk?
– Tak! Gdańsk. Byłem tam kiedyś. Piękne miasto. Zaszedłem tam do takiego sklepu z kryształami. Naczynia, kieliszki, miniaturki zwierząt i ludzi, dzwoneczki, dzbanuszki… wszystko kryształowe, tak delikatnie wykonane. Nie zapomnę. To było niesamowite. Do dziś mam pamiątkę. Polska już zawsze będzie mi się kojarzyć z tymi kryształami.

W namiocie zakładam czołówkę i przed snem czytam Psalm 24:

Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia,
świat i jego mieszkańcy.
Albowiem On go na morzach osadził
i utwierdził ponad rzekami.
Kto wstąpi na górę Pana,
kto stanie w Jego świętym miejscu?