FB_IMG_1536826993443

Droga,w której nie jesteśmy sami

Po kilku dniach spotkań i świadectw w Chicago, wróciłem wczoraj rano na szlak pielgrzymki.

Po wygodach i dobrym jedzeniu nie jest łatwo odnaleźć dawny rytm kroków i modlitwy. Znowu odkrywam jak słaby jestem, jak trudno pielgrzymować w zwykłej codzienności.

Po kilku milach zatrzymuję się, żeby podnieść z drogi małą, metalową blaszkę.

Są na niej słowa modlitwy do Anioła Stróża…

Wobec rzeczywistości można przyjąć jedną z dwóch postaw: albo postawę przyzwolenia, albo postawę zmagania.

Pielgrzymka to czas zmagania. Bywa, że nawet cichego heroizmu. Ciężko o tym pisać, bo ta codzienna ofiara trudu, to bardzo osobiste doświadczenie Spotkania, które pozostaje tajemnicą naszego sam na sam z Nim.

Idąc cztery lata temu we dwóch z Wojtkiem, w pielgrzymce z Polski do Moskwy wspominaliśmy film o Janie Pawle II, w którym młody ksiądz tuż przed egzekucją przez Niemców wypowiada zdanie:

– Nam nie wolno nienawidzić!

Doświadczenie pielgrzymki, to przede wszystkim trudna droga własnego nawrócenia. Ale po tym, jak jesteśmy przyjmowani tutaj w drodze przez USA i Meksyk wiemy, że ludzie, którzy otwierają przed nami swoje domy i serca, odkrywają w naszej drodze coś ważnego także dla siebie, i czegoś bardzo silnego razem z nami doświadczają.

Pielgrzymując nie skupiamy się na głoszeniu jakiejś prawdy. W drodze jest się skoncentrowanym głównie na tym, żeby wytrwać, żeby DZIŚ pokonać zaplanowane kilometry. To jest nasza modlitwa.

Pielgrzymka, to próba wierności. Resztę robi On. Zmaganie z własnymi słabościami, to główna treść każdego dnia. Pielgrzymka, to szkoła wierności w codziennym zmaganiu z samym sobą.

Wiemy, że Bóg ma miłość dla każdego i pragnie każdemu jej udzielać, a jednak nasze zmaganie z przestrzenią i z własnymi słabościami jest znakiem sprzeciwu.

Nasza wiara i nasza codzienna ofiara sprzeciwia się kulturze przyzwolenia na grzech.

Bóg pokazuje nam tutaj przede wszystkim nasze własne slabości, z nimi mamy dość zmagania, ale napotykani ludzie widzą w tej pielgrzymce znak nadziei dla siebie. Nadziei, że zasadą rządzącą światem jest Miłość i że ta Miłość może coś zmienić w ich życiu. Ale prawda o Miłości nie jest łatwa.

Nam nie wolno nienawidzić !

Leszek Podolecki, duchowy ojciec naszej pielgrzymującej wspólnoty stale nam powtarza, że trzeba się uczyć oddzielać człowieka od jego czynów. Człowieka mamy zawsze kochać, ale jego grzech mamy mieć w nienawiści.

Ze swojej szalonej miłości do grzesznika Bóg zrobi dla niego wszystko. Z wyjątkiem jednego: Bóg nigdy nie obniży grzesznikowi poprzeczki wymagań.

Żyjąc w kulturze przyzwolenia i rosnącej dostępności wszystkiego, coraz mniej popularne stają się słowa: heroizm, zmaganie, ofiara trudu. To, co jest główną treścią naszego pielgrzymowania, staje się w dzisiejszym świecie podejrzane, jest egzotycznym dziwactwem.

Po co? Po co się męczyć? Skoro urodziłem się inny, ze skłonnościami … to niech inni zaakceptują moją odmienność.

Postęp czyni wszystko bardziej dostępnym. Dla wielu te udogodnienia umożliwiają godne życie. Jednak postęp niesie często ze sobą także zacieranie granic między dobrem i złem, sugeruje przyzwolenia, z którymi coraz trudniej walczyć, bo coraz trudniej je dostrzec.

Wielu psychologów i teologów wyjaśnia dziś naukowo, co wybrać zamiast zmagania, zamiast walki ze swoimi słabościami. W wielu seminariach o grzechu pierworodnym uczy się już inaczej niż dotychczas. Zamiast słowa „grzech” mówi się o „nowym doświadczeniu ludzkości”.

Słowa Chrystusa: „Nie przyszedłem aby przynieść pokój. Przyszedłem aby przynieść miecz” – są odrzucane lub zagłuszane przez tych, którzy skupiają się na ułatwianiu, na znoszeniu kolejnych granic.

Słowa o mieczu są trudne, bo miecz przecina rzeczywistość na pół, wyznaczając ostrą granicę: przyzwolenie albo zmaganie.

Trud i ofiara z siebie samego w drodze do Boga, staje się czymś niestosownym w świecie, gdzie wszystko ma być łatwiejsze i bardziej dostępne. Tak w nowy sposób tłumaczone jest coraz częściej Boże Miłosierdzie.

Bóg jednak nigdy nie obniża poprzeczki wymagań. Zamiast tego pragnie dać grzesznikowi Siebie, czyli siłę do trwania w wierności, siłę do tego, aby do tej poprzeczki sięgnąć, przekroczyć razem z Nim niewidzialną granicę i doświadczyć Spotkania.

Tego uczy każdy dzień na pielgrzymce. I to jest droga, w której nigdy nie jesteśmy sami.

FB_IMG_1536826975769