FB_IMG_1535466169062

Drogowskaz

Od tygodni, w drodze przez Nebraskę i Iowa, towarzyszy mi kukurydza.
Idąc dzień po dniu, środkiem zielonej alei, czuję niemal, jakbym z nią wzrastał o te kilka milimetrów każdego dnia. Miejscami zdążyła wyrosnąć na trzy metry. Liście straciły już miękkość i soczystą zieleń, zrudziały i wyschły od słońca. Trąc o siebie w podmuchach wiatru, wydają teraz delikatny perlisty grzechot.
Z wielkich kolb wyglądają już dojrzałe ziarna, niczym złote monety z pękniętej sakiewki.
Chłodniejsze poranki też mówią o nadchodzącej jesieni. Na łące między polami widziałem wczoraj stado dzikich gęsi. Naliczyłem ponad sto ptaków. Może szykują się już do wędrówki na południe?
Powtarzające się cykle przyrody.
Narodziny, wzrost, dojrzewanie i śmierć. Pożegnania i powroty.
Wkrótce, jak każdej jesieni, farmerzy wyjadą kombajnami na pola.

Te znaki przemijania mogłyby skierować moje myśli ku śmierci, a jednak myślę stale o wieczności, o życiu.

Drogowskaz pokazuje odległość od miejscowości Vineyard, co znaczy winnica. Odczytuję go, jako wskazanie fragmentu Ewangelii Jana: 15 rozdział, wers 6:

„Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie.
Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni”