31m2

Dziękować czy narzekać

30 maja

I tak obudziłem się godzinę przed budzikiem, i siedzę, i słucham jak deszcz leje za oknem.
Wiatr też niezły świstał.
Czyli noc mi się upiekła! Ale na drogę bardzo mokrą szykować się trzeba.
Oczywiście martwi mnie przemakanie mojego wózka.

Noc i dzień. Dziękować, czy narzekać?

Narzekanie przychodzi z automatu. Natychmiast. Otrzymane łaski ulatują z pamięci jak mgiełka.

Jak być uczciwym?

Trzecią noc przespałem w komforcie. I jeszcze bonus ma być do tego, bo ksiądz John i pani Tania (fonetycznie) że św. Michała w Conrad zapewniają mi nocleg również i w Dutton, do którego tylko muszę dojść.

Wyjść w deszczu. Narzekać?

Pewnie jeszcze w czasie drogi wyschnę…

31 maja

No właśnie! Jak to działa? W żartach prosiłem Romana o $100. To były tylko żarty. I co? No idę. Dogania mnie samochód. Jowialny pan pyta, co to za droga, gdzie idę? Mówię, że jestem katolikiem, pielgrzymem. To jest pielgrzymka. Idę z Edmonton do Meksyku, do Panny Przenajświętszej z Guadalupe. Słyszę „coś tam” po amerykańsku. Mówię, że jestem Polakiem i mam problem z językiem, Rozumiem wyrywkowo. Ale zrozumiałem – on w połowie jest Polakiem. Pyta czy potrzebuję coś do jedzenia albo pieniądze. Mówię, że nie. No dobrze, niech ci Bóg błogosławi! I tobie też! Jdzie. Ja idę dalej.

Po jakimś czasie, patrzę, zawraca, zatrzymuje się znowu i coś tam tłumaczy. Daje mi do zrozumienia, że zawrócił, bo prosi o modlitwę za niego. Wręcza też banknot. Znaczny banknot. Dziękuję. On się upiera. Po chwili namysłu sięga i daje jeszcze jeden banknot. O jeszcze większym nominale, ale widać, że zależy mu na tym tak z duszy! To się czuje po prostu. W takim momencie widać, że ta modlitwa o którą prosił, jest mu potrzebna. I prosi o nią z serca. Tak. To się wyczuwawa. Pytam o imię. Robert. Robert Skorupa. Skorupa? Coś mi błysnęło w głowie. Wczoraj zrobiłem zdjęcie. Pokazuję mu jak ukucnąłem przy tablicy z napisem „Scorupa – szeryf”. Mały ten świat. To ja – mówi on. Na to się obaj śmiejemy. A potem proszę abym mógł zrobić wspólne zdjęcie. Mówię, że wrzucę to na naszą stronę. Warto przecież mówić o takich spotkaniach. Niby przypadkowych…