8maja3

Kalifornia. W takim stanie jeszcze nie byłeś

8 maja

„Szczęście wymaga umiejętności ograniczenia pewnych potrzeb, które nas ogłuszają,
i pozostawania w ten sposób otwartymi na wiele możliwości, jakie daje nam życie.” Papież Franciszek [w:] Laudato Si’

Pierwsze 30 km i pierwszy nocleg w Kaliforni – pod gwiazdami. Misja św. Józefa jest okazała i ma piękne muzeum, ale przepisy zabraniają księżom przyjmować obcych nawet na trawie. Zbyt wielu bezdomnych i problemów. Ostrych przepisów surowo pilnuje policja. Zostaję za to po przyjacielsku ostrzeżony przed dzikimi zwierzętami… I druga rada: żeby nasz biskup napisał listy do amerykańskich biskupów z diecezji na trasie pielgrzymki. Żeby każdy ksiądz mógł sprawdzić że to pielgrzym a nie jakiś bezdomny… Gdy zapada zmrok myje się w fontannie trochę się obawiając, żeby nikt nie posądził mnie o wyjmowanie z dna monet które wrzucają turyści…

Kalifornia to piękne posiadłości i bogaci ludzie którzy nie chcą obcych zakłócających spokój.
A więc tak nas witasz Ameryko….

9 maja

Pierwszy widok gdy otwieram oczy…
spokojne spojrzenie Józefa.
Bzyczy nowa wiadomosc:

„Dzień dobry. Ośmieliłam do Pana napisać ponieważ idzie Pan w pieszej pielgrzymce. Uprzejmie proszę o modlitwę w intencji synka znajomej. Mały ma na imię Maksymilian i ma 21 miesięcy. W zeszłym tygodniu rozpoczął chemioterapię.”

Gdy myje twarz w fontannie przypominam sobie że mam tu ze sobą jego relikwię…
Maksymilian. Maks.
Jesteś tu ze mną dzielny mały pielgrzymie!
Dziękuję że idziesz ze mną Maksiu
bo w pojedynkę byłoby ciężko.

 

9maja

W Kalifornii wstaje nowy dzień i parzy się kawa na ognisku. Nocleg nad rzeką. Jeleń przyszedł, przyjrzał się i poszedł. Nawet on patrzy na mnie jak na kosmitę. Idę coraz wyżej. Parki Narodowe. Jest różaniec.

Wczoraj spotkałem Diane. Pracuje dla Boeing w Seattle. Rozmawialiśmy pod kościołem gdy szukałem księdza. Dalem jej film „Ufam Tobie” Od niej dostałem ten różaniec. Po jednej stronie Lourdes, Po drugiej Guadelupe czyli jakby obie strony Atlantyku w jednej modlitwie.
Obiecaliśmy sobie pamiętać nawzajem i „see you on the Coast to Coast Rosary Day on October 7th!

9maja2

9maja3

9maja4

Sytość i bogactwo nie potrzebują Boga. Potrzebują emocji i wrażeń. Coraz silniejszych. I oczywiscie „dobrej energii”. Idąc przez gorącą i słoneczną Kalifornię można doświadczyć chłodu i mroku. Wszechobecne wróżki, tarot i wszelkie usługi ezoteryczne. Podnoszę z ziemi wyrzuconą Biblię. Spotykam napisy: „Chcemy spokoju. NIE dla świątyń”.

A jednak jest też inna Kalifornia. w Livermore trafiam na piękną białą fasadę z figurą Michała Archaniola. To jego kościół. W ciszy skromnej świątymi mała wspólnota akurat adoruje Pana Jezusa. Dołączam do modlitwy milczenia. W zmęczeniu łatwiej się wsłuchać. Blogosławione zmęczenie pomaga całkowicie powierzyć się żywej Miłości. W kancelarii proszę o wpis do dziennika pielgrzymki i krótko mówię o naszej drodze. Zdumienie i serdeczna radość są odpowiedzią. Uzupełniam wodę, prowiant, dostaję ofiarę i błogosławieństwo na drogę. Przyjmuję różaniec z wizerunkiem Archaniola i wodę święconą w małej buteleczce.
Chojnie obdarowany i umocniony mogę kontynuować drogę.

Na koniec dnia po przebyciu 31 km rozbijam namiot na równinie wysokich traw, falujących jak ocean. Na czyste niebo wychodzą gwiazdy.

Przypomina mi się hasło obejrzanego dawno filmu: „Kalifornia. W takim stanie jeszcze nie byłeś”