FB_IMG_1538674797580

Krzyż Ameryki

Rysując Krzyż na kontynencie Ameryki Północnej, jego pozioma belka rozciąga się od San Francisco nad Pacyfikiem na zachodzie do Nowego Jorku nad Atlantykiem na wschodzie. Pionowe ramię biegnie od kanadyjskiego Edmonton na północy po stolicę Meksyku na południu.
Krzyż Ameryki wyrasta z Meksyku. Tutaj jest jego fundament. Zastanawiałem się nad znaczeniem tego faktu gdy nasz samolot z Chicago zniżał się wczoraj do lądowania w Mexico City. Lecę z Rafałem do Meksyku żeby tam powitać Wojtka na końcu jego szlaku. Za kilka dni wrocimy do USA żeby kontynuować poziomą trasę przez Pennsylwanię do Nowego Jorku

Krzyż po którym idziemy z Wojtkiem od maja jest osadzony w wulkanicznej skale Meksyku. Co to znaczy dla Ameryki? Jakie znaczenie ma fakt że krzyż bierze swój początek w ziemi zamieszkałej 500 lat temu przez Indian, których 8-milionowa społeczność za zaprawą niezwyklych wydarzeń z 1531 roku nawróciła się na chrześcijaństwo w ciągu zaledwie 10 lat? To tak jakby cud masowego nawrócenia z Pięćdziesiątnicy w Jerozolimie powtarzał się tu codziennie kazdego dnia przez kilka lat.

Wydarzenia z grudniowego dnia w 1531 roku, gdy Maryja objawia się prostemu indianinowi Huanowi Diego, stworzą trwały fundament wiary, który zmieni losy tego niepewnego sejsmicznie kontynentu.

Z lotniska jedziemy pod wskazany adres naszego noclegu. Wielka metropolia budzi się ze snu. Ulice czyste i schludne, dużo zieleni, parki z palmami.
Po wilgotnym Chicago powietrze tutaj jest chłodne i rześkie. Jesteśmy na wysokości ponad 2000 mnpm.

Jest jeszcze ciemno a my musimy poczekać na właściciela z kluczami.
Siadamy na murku w parku. Przed nami w fontannie cztery kamienne rzeźby krokodyli. Ich paszczę przypominają rzeźby azteckich bóstw którym jeszxxe 500 lat temu składano tu ofiary z ludzi.
Przypomina mi się 38 rozdział Księgi Hioba który czytałem lecąc w samolocie.
Ten rozdział to dobra odpowiedź dla każdego kto doszedł do kresu cierpienia i wykrzykuje Bogu swój bunt. Gdy opuszczenie przez Boga wydaje się całkowite i znika ostatnia nadzieja.
Tekst 38 rozdziału przywołuje obraz krokodyla – symbolu nieokiełznanej żywotności, brutalnej siły dalekiej od zrozumienia dla człowieka. Gadzia niewzruszoność a jednocześnie zdumiewająca doskonałość zwierzęcej formy.

Ukazując cierpiącemu Hiobowi jak mało nadal pojmuje z otaczającego go świata, Bóg zwraca się do niego słowami:

Czy dotarłeś do źródeł morza?
Czy doszedłeś do dna Otchłani?
Czy wskazano ci bramy śmierci?
Widziałeś drzwi do ciemności?Czy zgłębiłeś przestrzeń ziemi?
Powiedz, czy znasz to wszystko?

W końcu dostajemy klucze i wchodzimy do domu. Witają nas azteckie posążki bóstw i Santa Muerte – kościotrup „świętej Śmierci” – tutejsze stare kulty przeplatają się z chrześcijaństwem.
W salonie ustawiamy nasze ikony, a na stole kładziemy biblię otwartą na Księdze Hioba.

Odsypiamy nocny lot i idziemy do starej bazyliki oddalonej o półtora kilometra.
Nad Plaza de las Americas (Plac Ameryk) powiewa olbrzymia flaga Meksyku.
Zbudowana przez Hiszpanów w XVIII wieku budowla jest wyraźnie pochylona do przodu. To efekt któregoś z trzęsień ziemi.
Wydaje się że niewiele potrzeba żeby budynek runął. Wewnatrz gmachu w eksponowanym miejscu obok siebie dwa obrazy: Jezus Miłosierny w wizerunku wileńskim i Maryja z Guadelupe. Oryginalny obraz na tilmie z agawy przeniesiono do nowej bazyliki zbudowanej tuż obok w latach 70ych.

Między starą i nową bazyliką wzniesiono wielki posąg św. Jana Pawła II i jego słowa wypowiedziane tu podczas pielgrzymki : Meksyk zawsze wierny.
Obok pomnika chodzą zakochane pary.
Na murze wmurowana mosiężna tabliczka z godłem Polski .

Nowa bazylika z zewnątrz przypomina wielki namiot.. W środku zachwyca kontrast między lekkością i rozmachem a ciężkimi, monumentalnymi zdobieniami.

Gdy wchodzę do bazyliki przez wielkie otwarte na oścież drzwi , odruchowo klękam w progu.
Otwiera się przede mną przestrzeń, która prowadzi do ołtarza przypominającego złoty słup światła spadającego z nieba na ziemię. Skojarzenie ze złotem, które dla Azteków było atrybutem mocy.

W ołtarzu mieszczono słynny wizerunek Maryi odbity cudownie na tilmie – materiale z włókien kaktusa, którego trwałość w tym klimacie to 20 lat. Płótno przede mną ma już ponad 500 lat i nie ulega zmianom .

Z miejsca gdzie klęcze wizerunek Maryi przysłonięty jest drewnianym krzyżem. Kiedyś był to krzyż z brązu. Eksplozja bomby podłożonej w1921 roku, która miała zniszczyć obraz, wygięła krzyż w łuk nie czyniąc obrazowi żadnej szkody.
Zamiast Maryi widzę więc ukrzyżowanego Jezusa
Czytam w tym znak dany od Matki Boga: „Przychodząc do Mnie idziesz zawsze do mojego Syna.’ Maryja zawsze odsuwa się w cień dając miejsce Jezusowi.

Przypomina mi się jak wschodnie chrześcijaństwo traktuje relację oryginał – kopia. W przeciwieństwie do zachodu tam nie przywiązuje się aż takiego znaczenia do pierwowzoru, czyli oryginału.
Każde powtórzenie ikony (malowane w modlitwie i z zachowaniem kanonu) jest całkowicie tożsame z wzorcem – materialnie i duchowo. Dlatego nie mówimy o kopiach ikon tylko onich powtórzeniach.
Pielgrzymujące do bazyliki miliony Meksykanów i wiernych z całego świata chcą oczywiście zobaczyć tą oryginalną tilmę Juana Diego, ale nie wolno się na niej zatrzymywać. Nie płótno z wizerunkiem Maryi jest tu centrum.

Bazylika zapełnia się wiernymi. Wielka przestrzeń daje poczucie lekkości a jednocześnie czuć tu potęgę majestatu.
Podczas mszy świetej kapłan czyta z Księgi Hioba”

„On ziemię porusza w posadach, tak iż się trzęsą jej filary. Słońcu daje rozkaz, a ono nie wschodzi, na gwiazdy pieczęć nakłada. On sam rozciąga niebiosa, kroczy po morskich głębinach; On stworzył Niedźwiedzicę, Oriona, Plejady i Strefy Południa. On czyni cuda niezbadane, nikt nie zliczy Jego dziwów.
Oto przechodzi, ale Go nie widzę, mija, ale Go nie dostrzegam.”

Hiob mówi o fundamencie. O Bogu, którego dzieł nie potrafimy do końca pojąć … Jednym z najbardziej zdumiewających jest Miłosierdzie…

Myślę o fundamencie z którego wyrasta Krzyż Ameryki…

Ostateczne cierpienie i ostateczna utrata otwierają rzeczywistość Boga. Stwarzając świat z miłości Bóg cały czas jest wierny temu planowi. Choć cierpiący człowiek tracić ten plan oczu…
Warunkiem powrotu do Boga jest uniżenie. Krzyż jest drogą uniżenia.

Przed kościołem przeżywamy z Rafałem całkowite zaskoczenie – spotykamy zakonnicę w stroju świętej Faustyny w towarzystwie małżeństwa Meksykanów : Ignacio I Mary Lou, którzy prowadzą w Meksyku Wspólnotę Bożego Milosierdzia. Siostra pracuje na Kubie. Opowiadamy z Rafałem o pielgrzymce aCross Anerica. Nasi słuchacze są również zdumieni tym spotkaniem przed wizerunkiem Matki Bożej z Guadelupe , Patronki obu Ameryk.

Mówię jej że jedna z naszych pielgrzymek przeszła przez Kubę cztery lata temu.. Zdumiona siostra Donata odpowiada, że rok później założono tam klasztor sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.

Siostra zaprasza nas do Waszyngtonu, do Narodowej Bazyliki Niepokalanego Poczecia, gdzie pracuje siostra Gaudia , ktorą poznaliśmy w Łagiewnikach 2 lata temu, gdy przez Kraków pchaliśmy na wózku do Rzymu obraz Jezusa Miłosiernego.

Razem z siostrą Ignacio I Mary Lou przygotowują w swojej parafii uroczyste wniesienie relikwi sw. Faustyny, które ma się odbyć pojutrze … Zapraszają nas z Wojtkiem żebyśmy opowiedzieli tam wiernym o pielgrzymce Krzyż Ameryki ..

Patrzę na uśmiechniętą siostrę ….
Przez moment widzę Faustynę – jej radosne usposobienie i cierpienie, które było daną jej drogą. Jednak nie cierpienie było celem…

U stóp Krzyża Ameryki spotykamy tą, która prowadzi Pelgrzymów Bożego Młosierdzia od 8 lat…
W drodze krzyża towarzyszą nam jej słowa z Dzienniczka: „Nie patrz na grzechy nasze ale na ufność naszą” . Mamy je wyryte na tablicach. Te słowa są naszą modlitwą za Amerykę

Rownolegle z naszą pielgrzymką odbywa się pielgrzymka w kształcie krzyża przez Polskę. Marek, jeden z Pielgrzymów Miłosierdzia, wczoraj przechodził przez centrum krzyża którym jest miejsce urodzin i chrztu sw. Faustyny w Głogowcu i Świnicach Warckich.

„Nie patrz na grzechy nasze ale na ufność naszą…”

Zaufać Krzyżowi .

Gdy chwieją się kolumny gmachów ludzie szukają fundamentów …
W Chicago odbywa się teraz wielkie spotkanie wszystkich księży diecezji pod hasłem „Renew my church” (Odnów Mój kościół)… Wynajęto piękny hotel, telebimy, tablice ze statystykami, kolorowe prezentacje PowerPoint i wystąpienia mówiące o potrzebie odnowy …

Fundament Krzyża Ameryki mówi do nas w Meksyku językiem Hioba z dzisiejszego czytania:

„Oby me słowa zostały spisane, oby w księdze utrwalone! Żelaznym rylcem i ołowiem na skale wyryte na wieki! Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje i jako ostatni stanie na ziemi. Potem me szczątki skórą przyodzieje, i ciałem swym Boga zobaczę. To właśnie ja Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny; moje nerki już mdleją z tęsknoty”.

Oto słowo Boże.

FB_IMG_1538674813253 FB_IMG_1538674809687 FB_IMG_1538674802168