Zrzut ekranu 2018-05-13 o 22.23.08

Modlitwa, jakiej w życiu nie przeżyłem

11 maja

Do Lathrop doszedłem o 17.30 bo powiedziano mi że w tamtejszym kościele Matki Bożej z Guadelupe będzie o 18.00 msza po angielsku. U patronki naszej pielgrzymki na pewno coś mnie czeka – myślałem. .Na miejscu jednak rozczarowanie.
Kościół zamknięty na głucho i ani śladu życia. Jakaś pani wyjaśniła że mszy nie będzie bo ksiądz jest na urlopie.
Zatem ani mszy świętej ani widoków na nocleg. Nieco zasmucony wyjąłem zeszyt intencji i usiadłem przed figurą Pani która się objawiła Huanowi Diego.
Wtedy podjechał wielkim pickupem chudy Meksykanin. Pyta kim jestem więc mu krótko mówię… Rigoberto jest mocno poruszony tym co słyszy. Mówi że dobrze trafiłem bo co prawda nie ma mszy dzisiaj ale jest spotkanie międzynarodowej wspólnoty latynoamerykańskiej.

– Za dwie godziny będzie w kościele modlitewne sootkanie. Opowiesz o pielgrzymce. Będziemy się tez modlić o wasze bezpieczne pielgrzymowanie w intencji Ameryki.

Ładujemy mój wózek na pick-upa i Rigoberto zawozi mnie do hotelu Holiday Inn, gdzie pokój kosztuje chyba z 200 dolarów. Placi za wszystko
– Musisz dobrze odpocząć …
Biorę prysznic, ubieram świeże rzeczy i po godzinie przyjeżdża po mnie i wracamy pod kościół. Jest już pełen wiernych z Meksyku Salwadoru Gwatemali Kostaryki i innych krajów Ameryki Łacińskiej.

To co dzieje się potem dosłownie odbiera mi mowę. Widzę duży obraz Jezusa Milosiernego w ołtarzu. Obok Matka Boża z Guadelupe.
Takiej modlitwy w życiu nie przeżylem. Taniec śpiew i wybuchy radości z akompanianentem gitar „mariachi”. Wszyscy tańczą i śpiewają.

Potem proszą mnie do miktofonu. Tłumaczy na hisxpanski młody Brandon, zakrystianin ktory chce zostać księdzem.
Opowiadam o pielgrzymce Krzyż Ameryki,
o wspólnocie pielgrzymow, o polskim i amerykańskim różańcu do granic. Część czytała o naszej pielgrzymce na portalu Meksykańskiej Katolickiej Agencji Infirmacyjnej. Czujemy jak Duch Święty działa.
Gdy kończę wszyscy wykrzykują
– Viva Cristo!

Potem cały kościół modli sie nade mną wystawienniczo o chrone Matki Bożej na dalszą drogę. Potem jest modlitwa uwielbienia… Widzę Indian, pierwotnych mieszkańców tego kontynentu, z podniesionymi ramionami, słyszę szczery płacz, płyną łzy oczyszczenia…

Po wyjściu z Kościoła pyszne meksykańskie jedzenie. Podchodzą do mnie meżczyzni i kobiety, błogosławią, przytulają, wkładają w dłoń zwitki banknotów…

Viva Cristo!
Viva Santo Spirito!
Viva papa Francesco!
Viva Santa Maria de Guadelupe !