FB_IMG_1535311457057

Nie umiem wyrazić tego słowami

Pcham wózek przez wzgórza Iowa, 200 mil od Chicago, ale w tym dniu zawsze wspominam mail, który otrzymałem 5 lat temu od misjonarza z Nikaragui….

Drogi Romanie,

Pozdrawiam Cię serdecznie. To ja jestem tym misjonarzem, dla którego pisałeś ikonę Matki Bożej Częstochowskiej. Dziękuję. Za modlitwę i pracę. Przyjechała w bardzo ważnym i niesamowitym momencie, bo w wigilię Święta Bożego Miłosierdzia, i jednocześnie głębokiego bardzo doświadczenia duchowego, jakie Pan Bóg mi w tym czasie podarował. Na potwierdzenie przyjechała do mnie Matka Boża i przywiozła Jezusa w tej ikonie. Dziękuję. To bardzo ważne dla mnie, taki ważny moment, znak i potwierdzenie czegoś bardzo istotnego. Długo by opowiadać…

Kończę teraz studia w Rzymie, z duchowości, i wracam do Ameryki Środkowej, gdzie pracowałem przez ostatnich 10 lat. Matka Boża z Częstochowy towarzyszy mi bardzo na mojej drodze. Tam, na Jasnej Górze, wiele się wydarzyło w moim życiu, już w dzieciństwie i młodości. Matka Boża wie…

Po święceniach, dała mi tę łaskę odprawić i przewodniczyć jednej z pierwszych Eucharystii w moim życiu. Tam, właśnie przy Jej obrazie, przy tym ołtarzu. Na prymicję dostałem Jej ikonę, którą zabrałem do Nikaragui. Przed wyjazdem z misji na studia do Rzymu, przychodził do mnie może 12-letni chłopiec z bardzo biednej rodziny i prosił, aby poświęcić ich nowy dom, który wybudowaliśmy dla nich wraz z Caritasem, jako projekt dla najuboższych. Widziałem wielką wiarę u tego chłopaka. Podarowałem mu właśnie tę ikonę i wytłumaczyłem wszystko. Najpiękniejsze było widzieć jego oczy, twarz, które nie umiały słowami wypowiedzieć radości, wdzięczności i szczęścia. Wzruszyłem się, gdy ich żegnałem. Wiem, że ten chłopak już będzie z Nią szedł przez całe życie, a Matka Boża będzie go prowadziła. Teraz ja ucieszyłem się tak samo, jak on tamtego dnia, kiedy zupełnie niespodziewanie otrzymałem tą samą ikonę, którą dla mnie napisałeś, wraz z modlitwą. Nie umiem wyrazić tego słowami.