wojtek

Niedziela – Dzień Pański

Idę! Bogu niech będą dzięki! Bo w piątek popołudniu umierałem. Nie przeszło mi jeszcze przeziębienie, jak dopadło mnie zatrucie pokarmowe. Makabra! Szczegółów oszczędzę. W każdym razie w sobotę byłem słabieńki, jak niemowlak. Niedzielę także przeznaczyliśmy na nabranie sił. O tyle dobrze się złożyło, że spokojnie mogłem uczestniczyć we mszy świętej. A trafiliśmy na niesamowicie uroczystą mszę. Do katedry w San Miguel de Allende przybyli pielgrzymi! W tym Aztekowie! Później wrzucę filmy. A w tej chwili poprzestanę na kilku fotkach. Tak spędziliśmy dzień Pański z moimi dobrodziejami – aniołami posłanymi przez Pana – Miriam i Juanem, Adrianą i Cezarem.