Grzegorz

GrzegorzKiedyś: szybkie życie, duże pieniądze, brak refleksji. Bóg? Gdzieś zapewne był….

Potem: 12 lat w zamkniętym zakładzie karnym, dowodzenie buntem w więzieniu, szefowanie grypsującym. Bóg? Pojawił się z dnia na dzień.

Dziś: życie sakramentalne, codzienna Eucharystia, pielgrzymki. Bóg? Jest co dnia obok.
Nie jest łatwo, ale słuchając Bożych wskazówek można dobrze żyć.