11 maja2

Od mokrego namiotu do ciepłego hotelu

Droga. Noclegi… różnie z tym bywa. Po całej nocy mżawki, namiot miałem kompletnie mokry. Dzień również cały mżyło. Mokry namiot, mokra ziemia w około. No to gdzie, jak nie do kościoła po pomoc? Telefonicznie walczyli o mnie Grzegorz i Siostra Natalia z Edmonton. Sprawiłem nieco kłopotu, ale pomoc dostałem od braci Kanadyjczyków!
Klasyczny, „amerykański” motel. Wysuszyłem namiot. Rano w drogę ruszyłem ogolony i wypoczęty. Droga… Inne zdjęcia pokazują jak to jest na drodze.