FB_IMG_1533652652094

„Ojcze nasz”

Bardzo szybko w moim życiu, jeszcze jako dwudziestokilkulatek, dokonałem dwóch odkryć: że łatwo i szybko można zarobić duże pieniądze i że równie szybko można przyzwyczaić się do życia polegającego na kolekcjonowaniu emocji, na kupowaniu emocji za pieniądze.

Potem, już jako pracownik korporacji i trener technik wpływu, będąc samemu nadal daleko od wiary i Kościoła, odkryłem, że istnieje kategoria ludzi, którzy nie poddają się łatwo manipulacjom technik sprzedażowych.
Jak się okazało, byli to ludzie wierzący.
Każda manipulacja skierowana jest na źródło lęku. Na tym polegają właśnie techniki sprzedaży: uderzyć skutecznie w to miejsce komunikatem, który ma dać ulgę, poczucie wartości, prestiżu, przynależności, etc. – tak uzyskuje się decyzję zakupową klienta. To w dużym uproszczeniu cała tajemnica biznesu i polityki, czyli sprzedawania towarów i idei.
Stosując techniki wpływu i ucząc ich stosowania, byłem niczym cyganka, która po prostu umie „czytać” człowieka po to, żeby trafić w jego słaby punkt i uzyskać pieniądze.
Cyganka także bazuje na ludzkim lęku. A wiadomo, że najsilniejszym lękiem jest lęk przed śmiercią.

Od kilku dni słońce chowa się za chmurami, jest nieco chłodniej, więc lepiej się idzie, ale jest za to bardzo duszno i cały czas w powietrzu czuć zbliżającą się burzę. Jacek, przyjaciel z Colorado, przysłał mi zdjęcia dachów, całkowicie pogruchotanych kilka dni temu przez potężne kule gradu.
Wczorajszej nocy przeżyłem pod namiotem tak gwałtowną burzę, że tylko modliłem się żeby piorun nie uderzył w namiot. Ulewa nie dała spać do rana i potem suszenie namiotu znacznie opóźniło wyjście. Nie ochroniłem dobrze wózka przed deszczem i woda dostała się do środka. Za to pamiętałem, żeby zabezpieczyć sobie zawczasu trochę suchego drewna na poranną kawę.

Jest niedziela. Idąc niewyspany, mijam pięknie utrzymane pola golfowe z idealną trawą. Na poboczu w trawie świeci czystą bielą piłeczka do golfa. Podnoszę na pamiątkę. W elektrycznych wózkach bezszelestnie przemieszczają się starsi panowie w eleganckich pulowerach i w śmiesznych białych czapeczkach. To chyba zwieńczenie udanego życia i najwyższy szczebel społecznej drabiny: bogata emerytura na polu golfowym.

Niedzielna msza w kościele św. Jakuba w Kaerney. Nigdy nie wiem, jak na mnie zareaguje amerykański ksiądz. Zwykle reakcja jest ok, ale czasem zdarza się chłodne przyjęcie. Po prostu dla niektórych moja droga jest zbyt dziwaczna i niezrozumiała. Ci, szybko coś mi dają na droge i chcą, żebym zniknął. Nie mam o to żalu. Wiem, że człowiek idący z wózkiem przez USA wygląda dziwnie z poziomu uporządkowanego, stabilnego życia. Ten widok może burzyć spokój.

Jednak tym razem ksiądz jest wyjątkowo gościnny. Przedstawia mnie wiernym słowami:
– Europa ma piękną tradycję pielgrzymowania do Grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela. Wiele pielgrzymkowych szlaków prowadzi przez Stary Kontynent. Dziś ta tradycja dosłownie przyszła do nas w osobie Romana z Polski, który pielgrzymuje pieszo z San Francisco do Nowego Jorku. Wspólnie z kolegą, który wędruje z Kanady do Meksyku, rysują stopami znak krzyża na Ameryce. Modlą się za nas. Za nasz kraj. Pamiętajmy o nich w modlitwie.

Po mszy przyjmuję od wspólnoty dużo wyrazów życzliwości, zbieram intencje i ofiary.
Gdy zostajemy sami z księdzem, proszę go o błogosławieństwo na drogę. Zaskakuje mnie, bo prosi żebym najpierw to ja pomodlił się nad nim. Po chwili milczenia przychodzi mi do głowy, żeby odmówić modlitwę „Our Father”, której zdążyłem się już nauczyć po angielsku na pamięć, idąc trzeci miesiąc przez Stany.

Powietrze cały dzień jest duszne i wilgotne. Pod wieczór, gdy nogi czują już zmęczenie, pojawiają się ciężkie burzowe chmury. Muszę szukać schronienia na noc. Czuję niepokój. Burza pod namiotem, w odkrytym terenie, to żadna przyjemność.
Szczęśliwie, mapa pokazuje samotny motel, 5 mil w bok od mojej drogi. Wyjmuję różaniec i przyspieszam kroku.
Gdy docieram na miejsce, ołowiane niebo przecina błyskawica i w ziemię wielkimi kroplami uderza ulewa.

FB_IMG_1533652838501FB_IMG_1533652843401FB_IMG_1533652688372