20170703_131619

Pielgrzymka do granic weszła na Rysy

Pomysł żeby wnieść ikonę Maryi na Rysy rzuciła Małgosia, taterniczka. Od poniedziałku miała poprowadzić trzyosobową grupę dziewczyn na VIII odcinku różańcowego szlaku wokół Polski przez Oieniny, nie było więc wiele czasu na odbicie w boczny szlak i zdobycie dla Maryi najwyższej góry Polski. Nie mając doświadczenia Leszek, Maciek i ja oddaliśmy jej kierowanie wyprawą. Mieliśmy wyjść ze schroniska w poniedziałek rano bo zła pogoda nie pozwoliła na zdobycie góry z marszu w niedzielę.

Im wyżej tym podejście stawało się bardziej strome. Kilka razy przechodziliśmy przez łaty zleżałego śniegu. Biały opar ciągnął w górę, jak słup obłoku, który prowadził kiedyś Izraelitów. Przypomniało mi się hebrajskie słowo „havel” oznaczające mgłę, dym kadzidła, coś nieuchwytnego. Chmurę, za ktorą podążali żydzi przez pustynię Tora nazywa właśnie „havel”. Słynna z tekstów Miłosza „marność nad marnościami” Koheleta to w oryginale „havel havalim”, co nowe tłumaczenia biblii interpretują jako „daremna ulotność”. Chyba nigdzie nie czuć tak wyraźnie ulotności życia jak tutaj, gdy dłoń stale szuka oparcia na zimnej skale.
Na wysokosci pierwszych łańcuchów pojawił się przyspieszony oddech i częstsze odpoczynki. W dole co chwila otwierała się przepaść. Widok stąd na dwa jeziora pod nami prawie zatrzymywał serce. Nagle zza skały tuż przy nas majestatycznie wyleciał orzeł. Czarne pióra na końcach skrzydeł falowały w podmuchach wiatru. Królewski ptak kilkoma wąskimi spiralami zakołował w dół i po chwili zniknął w chmurze. Caly świat był teraz ogarnięty królewskim majestatem. Wycelowane w niebo skały niczym tron wszechwładcy i my – znikomi, szukający krawędzi żeby się podciągnąć wyżej. Myśli pulsowały rytmem krwi w skroniach, zdumiewał ten doskonały plan stworzenia, w którym wszystko ma już swoje doskonale przygotowane miejsce, ale jednocześnie potrzebuje trudu odnajdywania. Nieruchoma skała jest paradoksem bo w kanonie ikonograficznym to znak Ducha Świętego. Kluczem pozwalającym przyjąć, że każda zmienność jest nadal stałością jest ufność. Dopóki jest ufność, droga prowadzi.

Na szczyt weszliśmy przed 15.00. Pod nami rozciągał się ginący co chwila w biegnących chmurach wykuty w granicie pejzaż, napełniony dziwną lekkością.
Tutaj jest najwyższy punkt Polski i południowy biegun trasy wzdłuż granic ojczyzny. Gosia wyjęła z plecaka ikonę Maryi i biało czerwoną flagę. Dla ciebie Maryjo tu jesteśmy! Twojemu sercu zawierzamy tą drogę, tą ziemię i nas samych!

20170703_111634
20170705_2053238220DC9D-20170704_083058