Screenshot_20170210-110811

Samotność rosyjskiego stepu

Fragment artykulu, jaki ukaże się w lutowym numerze miesięcznika „Prosto z mostu. Młodzi, ekumenizm, Bóg”


Rosyjski step zatraca jak ocean. Samotność ma tutaj smak wielkiego smutku ale też wytęsknionego spotkania.
Do tego drzewa przede mną mam może pięć może siedem kilometrów. To godzina marszu drogą przez trawy. Powietrze jest bardzo przejrzyste. Daleki horyzont rysuje się ostro. Białe brzozy rosną w kępach. Trzymają się razem.

Samotność rosyjskiego stepu sprawia, że każde spotkanie z drugim człowiekiem jest jak święto. Rosjanie mieszkają bardzo skromnie w drewnianych domach z zarośnietymi ogródkami. Nauczyłem się jeść twardą słoninę. Trzeba długo rzuć. Zapraszają na nocleg, do łaźni. Pytają czego jeszcze mi potrzeba. Mogę się odwzajemnić tylko obrazkiem Jezusa Miłosiernego. Niektórzy całują go jak ikonę.

(…)
Do bramy Optyńskiej Pustelni pod Kozielskiem pukam gdy już jest ciemno. Otwiera mi brodaty mnich patrząc podejrzliwie. Po rosyjsku tłumaczę, że idę do Moskwy, że jestem katolikiem. Mam na kosturze prawosławną ikonę krzyża, mnich patrzy na nią  i po chwili wpuszcza mnie do środka. Prowadzi do prostego pomieszczenia z małym okienkiem i drewnianym łóżkiem. Na ścianie tylko ikona św. Jana Chrzciciela. Po chwili przynosi koce i kolację dla mnie: chleb i rybną konserwę. Mam więc posiłek apostołów.

Nazajutrz Iwan oprowadza mnie po cerkwiach monastyru. Optyńska Pustelnia to wielki kompleks cerkwi otoczony wysokim murem. Dowiaduję się, że to w tych murach NKWD przetrzymywało polskich oficerów przed transportem na egzekucję do Katynia. Iwan pokazuje mi ikony. Przed każdą oddaje trzykrotny pokłon robiąc za każdym razem zamaszysty znak krzyża, który zaczyna się dotknięciem trzema złączonymi palcami czoła, dotyka serca i prowadzi od prawego ramienia do lewego. Ja żegnam się zwyczajnie, tak jak u nas, całą dłonią: czoło, serce, lewe ramię, prawe ramię. Gdy wychodzimy z cerkwi podchodzi do mnie starsza pani w chustce na głowie i zaczyna mi tłumaczyć jak prawidłowo powinno robić się znak krzyża przed ikoną. Chyba zauważyła w cerkwi że, znak krzyża robię inaczej. Pokazuje mi wyrażnie i powoli  wszystkie gesty, oddając pokłony prawie do ziemi. Jest uprzejma, chyba myśli, że nie wiem jak to robić.
Gdy kobieta odchodzi, Iwan widząc moje strapienie rzuca tylko: „Ty kriż diełaj kak tiebie kriestili” (Ty rób znak krzyża tak, jak byłeś chrzczony).
(…)