30m

Sen

30 maja

Polska wersja

Miałem w nocy sen. Śniło mi się że ocknąłem się tutaj jakby po dwóch miesiącach drogi, których zupełnie nie pamiętałem. Nie miałem plecaka ani dokumentów tylko to, co na sobie. Ubranie było bardziej zniszczone i wypłowiałe od słońca. Miałem dwa przeciwstawne uczucia: niepokój o to jak teraz będę szedł bez niczego i drugie: radość i dziwna czystość w duszy jakby teraz zaczynała się prawdziwa pielgrzymka. Sprawdziłem na szyi (jeszcze we śnie). Był cały czas ze mną szkaplerz św. Józefa, który mam od początku drogi. Dziwne bo po przebudzeniu sprawdziłem i był na szyi rzeczywiście. A myskalem, że w nocy przed snem po ciemku zdjalem go razem z drewnianym krzyżem.

30m1

English version

I had a dream last night. I dreamed that I woke up here, as if after two months of which I completely did not remember. I did not have a backpack or documents just what I wear. The clothes were more damaged and faded from the sun. I had two opposing feelings. Anxiety about how I would go now without anything as well as joy and a strange purity in my soul, as if now a real pilgrimage was beginning. In my dream I checked my neck. A scapular of Saint Joseph which I had from the beginning of the road, was with me all the time.

It was strange, because in real after waking up I checked my neck. It was around my neck. And In fact, I thought that before going to sleep I took it off together with my wooden cross.

31 maja

Polska wersja – „Pielgrzymka na górę grzechotników”

31m

Poranek po burzy. Ze wzgórz słychać zawodzenie kojotów. Indianie z tych okolic do dziś opowiadają sobie tą historię. To tylko indiański mit ale odbija jakby sumę ludzkich lęków i największe z ludzkich pragnień.

„Dawno temu, ludzie udawali się pomodlić o duchową siłę na stożkowatą górę Snake Butte. Modlący się tam atakowani byli często przez węże i krewni wyruszający na ich poszukiwanie znajdowali jedynie szkielety i poszarpane ciała. Pomimo to, pewien młodzieniec lekceważąc rady przyjaciół, postanowił tam pojechać. Zabrał ze sobą nóż o dwóch ostrzach (mi’na ta’nga), rozebrał się i położył do snu. Nagle w nocy usłyszał jakieś odgłosy i zobaczył mnóstwo grzechotników zmierzających w jego kierunku. Nie wiedział co zrobić, w odruchu desperacji zaczął odcinać sobie kawałki ciała i rzucać je wężom. Wtedy, jeden szczególnie duży wypełzł ze swej dziury i powiedział – „Jestem ci bardzo wdzięczny, że nakarmiłeś moje dzieci. Nikt dotąd nie zrobił tego i dlatego pożarliśmy ich wszystkich. Chodź ze mną, jest ktoś, kto chciałby z tobą porozmawiać”. Młodzieniec wszedł do dziury i został wprowadzony do dużego, niebieskiego namiotu. Powitali go dwaj czarni ludzie o kręconych włosach, mówiący w języku Assiniboin, i od nich oraz od węży otrzymał to, po co przybył na górę ”.

 English version – „Pilgrimage to the mountain of rattlesnakes”

Early morning after a storm. You can hear coyotes howling in the hills. Indians from these regions have been telling the story for centuries. It is only an Indian myth but it reflects a lot if of human fears and the greatest human desires.

“Long ago, people walked to the top of Snake Butte, a cone-shaped mountain, to pray for spiritual strength. People praying there were often attacked by snakes. Their family members, after searching for them, found only skeletons and ragged bodies. Despite that, a young man, disregarding his friends’ advice, decided to go there. He took a knife with two blades (me ta’nga) with him, he undressed and put to sleep. Suddenly at night he heard rattle sounds and saw a lot of rattlesnakes heading towards him. He did not know what to do, so in the instinct of desperation, he began to cut off pieces of his body and throw them to the snakes. At that time, a large snake crawled out of its hole and said, „I am very grateful to you that you fed my children.” No one has ever done that before. Therefore we had to eat them all. Come with me, there is someone who would like to talk to you.” The young man entered the hole and was brought to a large blue tent. He was welcomed by two black men with curly hair who spoke in Assiniboin.

From them and from snakes he received what he came up for.”