11maja

Spotkałem Miłosierdzie na swej drodze

10 maja

Poranek na prerii

Zwijam namiot i ruszam w kierunku miasteczka Tracy. 19 mil przez gorące pustkowie. Mijam rozjechane grzechotniki, truchło małego szakala, podnoszę łuski kaliber, chyba, 9 mm.
Gdy bardzo chce mi pić przy farmie wystawione owoce! Kubeczek czereśni 5 USD ale w tym momencie to bezcen. Młoda Meksykanka na na imię Jacinta (Hiacynta?).

Jeden z napotkanych księży nie wpisał się tylko postawił samą pieczątkę parafii. Kręci głową i mówi do mnie:
– Przyznam się że was nie rozumiem. To co robicie mnie przeraża. Ale czuję że mam was wspierać. Nie rozumiem tego, ale tak to działa.

Tacy kapłani są największym wsparciem.

Skrzyżowanie przed miastem jest oznaczone „Slow down! Dead Man Turn” czyli „Zwolnij! Zakręt umarlaka.”
Faktycznie niebezpieczny zakręt a na wysepce – stara furgonetka oklejona najdziwniejszymi wzorami (czaszka i krzyż) i dookoła powiewają powieszone na linkach koce w różne wzory – jak tybetańskie flagi modlitewne. „Dead Man” żyje że sprzedaży koców”. Ma starego psa, który jednym szczeknięciem informuje o moim przybyciu.
Dead Man odrywa się od naprawy ciężarówki, która wygląda jakby nigdy nie miała już ruszyć… Jest pierwszym człowiekiem, który nie patrzy na mnie ze zdziwieniem.
Uszkodziłem dmuchany materac i nie mam na czym spać więc przyglądam się pięknemu kocowi że wzorem niedźwiedzia grizzly i twarzą indianina. Jest gruby i miękki prawie jak skóra niedzwiedzia.

Niestety nie ma wydać z 50 USD. Jest przyklejony na furgonetce numer do „szefa” który może przyjechać i rozmienić… ale wiatr oderwał jedną pomaranczową cyfrę … Szukamy jej w piasku … Bez skutku. Odchodzę bez koca myśląc o miękkim posłaniu na noc…

Do miasteczka wchodzę gdy robi się ciemno. Na skrzyżowaniu spotykam starego nomada na rowerze obładowanym torbami. Jedzie z Kanady. Widać po twarzy, że od dawna w drodze. Korzystam z okazji i pytam go jak przejść pieszo Nevade. Odpowiada poważnym fachowym tonem:
– Byłem na Mohave Desert. Na pustyni będziesz zamarzał w nocy i piekł się w żarze poludnia. Wiele dni. To wielka pustka. Zdobądź rower. Tak ci radze.

Wreszcie Kościół sw. Bernarda. Wszystko już zamknięte ale jest kaplica… ..wchodze prosto na adorację …. Zapadam w pół sen pół modlitwę. Nie widziałem, że mam brudna twarz. Kobieta podchodzi, rozmawiamy, jest poruszona i daje mi swoje zakupy i całą papierowa zawartość portfela. Ok. 100 USD. Dlatego noc spędzam w hotelu… pierwsza kąpiel od 4 dni. Pranie … Regeneracja.

Kobieta miala na imię Mercy (Miłosierdzie).