4cz

Uwierzyć, że ludzie są lepsi

4 czerwca

Po nocy na pachnącym jałowcem śmietniku poranna kawa przed namiotem i pakowanie obozu. Msza o 11.00, do kościoła jedna mila. Miasteczko Eureka jest jak scenografia do westernu. Domy przy głównej ulicy można policzyć na palcach rąk i nóg. Jest saloon, bank i szeryf. Widzę wieżę kościoła. Na stacji benzynowej szybka kąpiel w umywalce i ubranie świeżych rzeczy. Na skrzyżowaniu widzę mlodego człowieka na obładowanym sprzętem turystycznum rowerze. Uśmiecha się szeroko.
– Hej, jak leci! Jestem James z San Francisco.
– Roman z Polski. Milo mi. Jestem w pielgrzymce z San Francisco do Nowego Yorku….spieszę się na mszę …
– Oh shit! Ja też jadę tą trasą! Niesamowite! Wyruszyłem z San Francisco i jadę 50 tką do NY. I Tutaj się spotykamy…w środku bezludnej Nevady… Wyruszyłem zobaczyć jaka jest naprawdę Ameryka. Nie wierzę, że jest tak zła jak pokazują w mediach. Chcę uwierzyć, że jest lepsza. Że ludzie są lepsi.

Myślę, że to faktycznie niezwykle spotkanie. Piekgrzymuję właściwie w tej samej intencji co James… Daję mu mój numer i umawiamy się za półtorej godziny w barze.
W tym momencie obok nas zatrzymuje się zakurzony van. Przez okno wychyla się się kowboj w kapeluszu.
– Co tu robicie chlopaki?
James odpowiada ze smiechem, że właśnie spotkało się dwóch wędrowców pokonujących dokładnie ten sam szlak od oceanu do oceanu.
Kowboj wychodzi z samochodu i klepiąc nas po ramionach wita się mocnym uściskiem ręki.
– Jestem Hans. Żyje tu już 50 lat ale pochodzę z Kaliningradu. Zjeździłem Amerykę i świat a teraz mam tu farmę.
Hans jest rubasznym potężym Niemcem który chyba wszedzie był i ma odpowiedzi na większość trudnych pytań.
– Spieszę się na mszę … dziękuję… zapamiętam to spotkanie … – chcę się pożegnać.
Hans przygląda mi się uważnie
– Ah Polak! No tak! Dlaczego wy Polacy nie chcecie zgodzić się żeby Rosja dołączyła do Unii Europejskiej? To takie piękny kraj. Piękni ludzie…
Jestem trochę zbity z tropu tym dziwnym pytaniem i naprawdę muszę już iść…
Hans rechocze :
– Gdy odwiedziłem Kaliningrad 10 lat temu ukradliscie mi rower! Co ja wtedy przeszedłem z policją…
– My? Tam mieszkają Rosjanie…
– Nieważne! Trzeba być dobrym dla siebie nawzajem!

Gdy pcham wózek pod górę do kościoła wspominam Rosję którą przemierzałem kilka lat temu w pielgrzymce do Moskwy. Dostałem dużo pomocy od dobrych prostych Rosjan.
Pomyślałem sobie o odwiecznej sympatii niemiecko-rosyjskiej, o trudnych historycznych relacjach Polski z wielkimi sąsiadami i o tym jak wyglądałaby Europa kierowana przez te dwie potegi.
„Trzeba być dobrym dla siebie nawzajem” … tylko czy w takiej Europie miałaby jeszcze rację bytu jakaś Polska?

Pomyślałem, że świat i ludzie są podzieleni i nie traktują się dobrze nawzajem. Nie gotowi do tego by być dla ciebie naprawdę dobrzy. To by wymagało najpierw wyzbycia się egoizmu… a do tego potrzeba zobaczyć najpierw prawdę o sobie…. kim się jest naprawdę. Nic się w świecie nie zmieni jeśli nie zaczniemy od siebie samych…

Przed kościołem wita wiernych siwiutki człowiek w białej albie przepasany szarfą… a więc nie ksiądz tylko diakon. Na tym bezludziu jest mało kościołów i malo księży.
Gdy chcę dopiąć nogawki do krotkich spodni diakon chce mi przerwać:
– Nic nie szkodzi. Wejdź tak, jak jesteś.
Jednak dopinam je do końca. Na stacji nawet umyłem buty z kurzu. Msza to dla mnie świeto. Zwłaszcza tutaj na pustyni
– Jestem Polakiem, pielgrzymuje nas dwóch przez Amerykę po trasie Krzyża – wyjaśniam.
Diakon jest poruszony. Przyjechał z Carson gdzie prowadzi schronisko dla bezdomnych.

Zna małżeństwo Zosi i Staszka którzy dali mi tam nocleg.
– Jakis czas temu zapukał do naszego schroniska Polak. Myślałem, że bezdomny szuka pomocy. Ale on wędrował przez Stany jak ty tylko w przeciwnym kierunku. Szedł ze Wschodu do San Francisco. Nie miał pieniędzy. Spał przy drodze. Ludzie mu pomagali. Czy wy Polacy tak macie, że nie możecie usiedziec w jednym miejscu? – śmieje się serdecznie.

Msza zaczyna sie od „Good morning everybody! ” i kilku słów powitania. Po prawej stronie ołtarza piękna figura św. Józefa z Jezusem, po lewej niezwykła Maryja. Parafia jest pod wezwaniem św. Józefa!
Diakon przypomina mi Leszka Podoleckiego że Świnoujścia: bialutkie włosy i wąsy, pomoc bezdomnym…

Wymienia moje imię i krótko opowiada wiernym o mojej pielgrzymce po czym zwraca się do mnie po imieniu i mówi:
– Wiemy, że idziesz przez całe Stany i się modlisz. Powiedz nam czy jestes w kontakcie ze swoim psychiatrą ….

Kościół wybucha śmiechem, ale jest to śmiech serdeczny i pełen życzliwości.
Dzisiaj dzień Ciała i Krwi Jezusa.
Diakon nie konsekruje hostii. Pan Jezus dla wszystkich czeka w tabernakulum.

W homilii padają mocne słowa:
„To wy jesteście Jezusem, na którego czeka świat! Jego Ciałem i Krwią! Jesteśmy Kościołem, na którego czeka spragniony zagubiony na pustyni świata człowiek!
Homilia porusza historię kobiety, która miała trudne życie w nałogach, ale w końcu udało jej się dojść ze sobą do porządku. Wynajęła skromne mieszkanie za 700 dolarów miesięcznie, ale właściciel po miesiącu zmienił umowę i podniósł czynsz o 300. Nie było ją na to stać. Trafiła na na ulicę. Jest bezdomna. To jest nasz świat. To jest nasza Ameryka!”

Po mszy daję krótkie świadectwo. Na koniec mam kluchę w gardle i nie mogę ze wzruszenia nic powiedzieć. Podchodzą rodzice z małymi dziećmi. Dają mi zwinięte banknoty, obiecują modlitwę. Dzieci też podają mi ręce. Patrzą na mnie wielkie niewinne oczy….

4cz1