Zrzut ekranu 2018-05-13 o 22.23.08

Viva Cristo!

Z wpisu na FB 12.05.2018 / Roman

(https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=2006992912707765&id=100001912284411) 

Text in Spanish / English / Polish

Fue en mayo, pocos días después de que comenzara en San Francisco el camino horizontal de „Cross of America Pilgrimage”.

Llegué alrededor de las 5.30 pm a Lathrop porque me habían dicho que en la iglesia de Nuestra Señora de Guadalupe se celebraría una misa en inglés a las 6.00 p.m. El Santo Patron de nuestro peregrinación seguro que estába esperándome, pensé … Pero más tarde, sin embargo, hubo una decepción. La iglesia estaba cerrada y no había señales de vida. Una señora me explicó que no habría misa ese día porque el sacerdote estaba de vacaciones. Por lo tanto, ni la misa ni las vistas de un lugar hasta la noche a la mañana. Me puse un poco triste saqué mi libreta y me senté afrenté a la estatua de Nuestra seńora que se le apareció a San Juan Diego. De repente, un flaco mexicano com un gran camioneta. Me preguntó quién era yo. Entonces lo expliqué brevemente. Rigoberto estaba profundamente conmovido por lo que estaba escuchando. Dijo que llegué al lugar correcto. Aunque no hubo misa en ese día, habría una reunión de la comunidad internacional latinoamericana „. “En dos horas habrá una reunión de oración en la iglesia. Puedes contarnos sobre tu peregrinaje. También rezaremos por su peregrinación segura en las intenciones de América „. Rigoberto cargó mi carrito en la camioneta y me llevó al Holiday Inn donde la habitación probablemente costaba $ 200. Él pagó por eso. „Necesitas descansar bien …” Me di una ducha y me cambié la ropa por fresca. Después de una hora, Rigoberto me recogió y volvimos a la iglesia pronto. Ya estaba lleno de gente de México, El Salvador, Guatemala, Costa Rica y otros países de América Latina. Lo que sucedió entonces literalmente me quitó mi discurso. Vi una gran imagen de Jesús Misericordioso en el altar, al lado de Nuestra Señora de Guadalupe. Nunca he experimentado una oración así en toda mi vida. Bailando, cantando y explotando de alegría acompañado de guitarras „mariachi.” Todos estábamos bailando y cantando. Entonces me pidieron que hablara. El joven Brandon, un sacristán que quería ser sacerdote, estaba interpretando del inglés al español. Hablé sobre la peregrinación aCross America, la comunidad de peregrinos polacos que caminaban al otro lado de Polonia al mismo tiempo y sobre la iniciativa estadounidense „Rosario de costa a costa”. Parte de ellos ya había leído sobre mi peregrinación en la Agencia de Noticias Católica de Estados Unidos. Sentimos cómo el Espíritu Santo estaba trabajando entre nosotros. Cuando terminé, todos comenzaron a gritar „¡Viva Cristo!” Entonces todas las personas en la iglesia oraron por mí, le pidieron a Madre de Dios que me protegiera en mi viaje. Luego estaba la oración de alabanza … Vi a los indios, los habitantes originales de ese continente, con Levanté los brazos y escuché un llanto sincero, lágrimas de purificación … Después de salir de la iglesia fui invitado a una deliciosa comida mexicana. Hombres y mujeres se acercaban a mí y me bendecían, acurrucaban y me ponían rollos de billetes en la mano.

¡Viva Cristo!

¡Viva Santo Spirito!

¡Viva papa Francesco!

¡Viva Santa Maria de Guadalupe!

FB_IMG_1535702550573

 

I came about 5.30 pm to Lathrop because I had been told that in the Church of our Lady of Guadalupe there would be a holy mass celebrated in English at 6.00 pm. At Saint Patron’s of our pilgrimage something good for sure is waiting for me – I thought… Later, however, there was a disappointment.

The church was closed and there was no sign of life. Some lady explained to me that there would be no mass on that day because the priest was on holiday.

Therefore neither mass nor the views of a place to overnight. A bit sad I took out my notebook and I sat down in front of the statue of Lady, Lady that appeared to Huanowi Diego.

Suddenly a skinny Mexican drove up a big pick-up. He asked me who I was. So I explained briefly.

Rigoberto was deeply moved by what he was hearing. He said that I reached the right place. Although there was no mass on that day there would be a gathering of international Latin-American community.”

“In two hours there will be a prayer meeting in the church. You can tell us about your pilgrimage. We will also pray for your safe pilgrimage in the intentions of America.”

Rigoberto loaded my cart on the pick-up and he took me to the Holiday Inn where the room cost probably $200. He paid for it.

“You need to rest well…”

I took a shower and changed my clothes for fresh. After one hour Rigoberto picked me up and we were back in the church soon. It was already full of people from Mexico, El Salvador, Guatemala, Costa Rica and other Latin American countries.

What happened then literally took my speech away from me. I saw a big picture of Merciful Jesus in the altar, next to our Lady of Guadalupe.

I have never experienced such a prayer in whole my life. Dancing, singing and explosion of joy accompanied by „mariachi” guitars. We all were dancing and singing.

Then they asked me to speak. Young Brandon, a sacristan who wanted to become a priest, was interpreting from English into Spanish. I talked about the pilgrimage aCross America, the community of Polish pilgrims that were walking aCross Poland at the same time and about American initiative “Rosary From Coast to Coast”. Part of them had already read about my pilgrimage on the Mexican Catholic News Agency. We felt how the Holy Spirit were working among us.

When I finished all started to shout “Viva Cristo!”Then all people in the church prayed for me, they asked Mother of God to protect me on my journey. Then there was the prayer of praise … I saw the Indians, the original inhabitants of that continent, with rised arms and I heard sincere crying, tears of purification…

After leaving the church I was invited for delicious Mexican food. Men and women were approaching me and blessing, cuddling, putting rolls of banknotes into my hand.

Viva Cristo!

Viva Santo Spirito!

Viva papa Francesco!

Viva Santa Maria de Guadalupe!

FB_IMG_1535702546756

 

Do Lathrop doszedłem o 17.30, bo powiedziano mi, że w tamtejszym kościele Matki Bożej z Guadelupe będzie o 18.00 msza po angielsku. U patronki naszej pielgrzymki na pewno coś mnie czeka – myślałem. Na miejscu jednak, rozczarowanie.

Kościół zamknięty na głucho i ani śladu życia. Jakaś pani wyjaśniła, że mszy nie będzie, bo ksiądz jest na urlopie.

Zatem ani mszy świętej, ani widoków na nocleg. Nieco zasmucony, wyjąłem zeszyt intencji i usiadłem przed figurą Pani, która się objawiła Huanowi Diego.

Wtedy podjechał wielkim pickupem chudy Meksykanin. Pyta kim jestem, więc mu krótko mówię… Rigoberto jest mocno poruszony tym, co słyszy. Mówi, że dobrze trafiłem, bo co prawda nie ma mszy dzisiaj, ale jest spotkanie międzynarodowej wspólnoty latynoamerykańskiej.

– Za dwie godziny będzie w kościele modlitewne spotkanie. Opowiesz o pielgrzymce. Będziemy się też modlić o wasze bezpieczne pielgrzymowanie w intencji Ameryki.

Ładujemy mój wózek na pick-upa i Rigoberto zawozi mnie do hotelu Holiday Inn, gdzie pokój kosztuje chyba z 200 dolarów. Płaci za wszystko.

– Musisz dobrze odpocząć …

Biorę prysznic, ubieram świeże rzeczy, a po godzinie przyjeżdża po mnie i wracamy pod kościół. Jest już pełen wiernych z Meksyku, Salwadoru, Gwatemali, Kostaryki i innych krajów Ameryki Łacińskiej.

To, co dzieje się potem, dosłownie odbiera mi mowę. Widzę duży obraz Jezusa Milosiernego w ołtarzu. Obok – Matka Boża z Guadelupe.

Takiej modlitwy w życiu nie przeżyłem. Taniec, śpiew i wybuchy radości z akompanianentem gitar „mariachi”. Wszyscy tańczą i śpiewają.

Potem proszą mnie do miktofonu. Tłumaczy na hiszpański młody Brandon, zakrystianin, który chce zostać księdzem.

Opowiadam o pielgrzymce „Krzyż Ameryki”, o wspólnocie pielgrzymów, o polskim i amerykańskim „Różańcu do granic”. Część wiernych czytała o naszej pielgrzymce na portalu Meksykańskiej Katolickiej Agencji Informacyjnej. Czujemy, jak Duch Święty działa.

Gdy kończę, wszyscy wykrzykują:

– Viva Cristo!

Potem cały kościół modli sie nade mną wystawienniczo o ochronę Matki Bożej na dalszą drogę. Następnie modlitwa uwielbienia… Widzę Indian, pierwotnych mieszkańców tego kontynentu, z podniesionymi ramionami, słyszę szczery płacz, płyną łzy oczyszczenia…

Po wyjściu z kościoła, pyszne meksykańskie jedzenie. Podchodzą do mnie meżczyzni i kobiety, błogosławią, przytulają, wkładają w dłoń zwitki banknotów…

Viva Cristo!

Viva Santo Spirito!

Viva papa Francesco!

Viva Santa Maria de Guadelupe!

_20180831_221429